
fot.starspage.net
Kochają go miliony – niezależnie od wieku oraz płci. Książkę na jego temat przeczytała co piętnasta osoba na świecie, a dzień 7 lipca 2011 roku, dla wielu był początkiem końca czegoś pięknego. O czym mowa? Oczywiście o najpiękniejszej historii o magii i przyjaźni – o Harrym Potterze. Cykl 7 książek, napisanych w ciągu kilkunastu lat przez J.K Rowling, stał się podstawą to kasowych hitów 8 części adaptacji filmowych.
Ostatnia, „Harry Potter i Insygnia Śmierci” podzielona została na dwie części. Dzięki temu, fani przez dwie godziny dłużej mogli napawać się tymi niesamowitymi przygodami. W ekranizacji tej po raz kolejny przenosimy się do magicznego świata, gdzie mugole nie mają wstępu. Widzimy zmagania Harrego i jego przyjaciół, którzy chcą pokonać największego wroga czarodziejów – lorda Voldermorta. Film jest pełen zwartej akcji, wyjaśnia również wiele wątków, które początkowo wydawały się niejasne, jednak, dla Ci którzy nie czytali ostatnich części książek mogą mieć problem z nadążeniem za fabułą.
Co ciekawe, wszystkie filmy o przygodach tego jakże sympatycznego czarodzieja oraz jego wiernych przyjaciołach – Hermionie i Ronie, zarobiły więc aniżeli sam „ Władca Pierścieni”, czy kultowe „Gwiezdne Wojny”. To chyba najlepszy dowód na to, iż cały świat został opanowany przez potteromanię!
